header

INSTYTUCJA WOJEWÓDZTWA MAŁOPOLSKIEGO

Pierwsi w Polsce, drudzy w Europie

PIERWSI W POLSCE, DRUDZY W EUROPIE

1890. Pierwsze daty w historii Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego wyznaczone są, niestety, przez ludzkie tragedie.

W składzie firmy Kretschmer przy Rynku Głównym 10 w Krakowie wybucha poważny pożar. Dwóch praktykantów jest ciężko poparzonych, a właściciel firmy ginie. Parę tygodni później wybucha pożar w aptece Wiśniewskiego na Stradomiu. W grudniu 1890 rozpoczyna się publiczna dyskusja nad potrzebą utworzenia w Krakowie instytucji, która mogłaby nieść pomoc medyczną w nagłych wypadkach. Dobry wzór już istnieje, bo taka organizacja: Freiwillige Rettungsgesellschaft, czyli Ochotnicze Towarzystwo Ratunkowe działa już w Wiedniu. To pierwsze w Europie pogotowie ratunkowe powołano do życia w roku 1883, po tragicznym pożarze w wiedeńskim Ringtheater.

6 czerwca 1891. Krakowskie Ochotnicze Towarzystwo Ratunkowe rozpoczęło działalność. Dyżury były ochotnicze, nieodpłatne, a na pierwsze wyposażenie składało się pięć par noszy oraz ambulans zaprzężony w dwa konie. Głównymi inicjatorami powstania pogotowia byli: okulista Arnold Bennet, chirurg Alfred Obaliński oraz Wincenty Eminowicz, naczelnik Straży Ogniowej. W pierwszych krokach stację wspierali m.in. dr Jaromir Mundy, organizator pogotowia wiedeńskiego oraz austriacki filantrop Jan hr. Wilczek, wówczas Prezes Wiedeńskiego Stowarzyszenia Pogotowia Ratunkowego. Rada Miasta Krakowa przyznała stały fundusz na utrzymanie pogotowia i, co najważniejsze, przydzieliła pierwszy lokal: dwa pomieszczenia na parterze budynku Zawodowej Straży Ogniowej przy ulicy Kolejowej, czyli dzisiejszej ulicy Westerplatte. Poza tym, towarzystwo utrzymywało się ze składek członkowskich. Dyżury pełnili ochotnicy, głównie studenci starszych lat Wydziału Lekarskiego UJ. W pierwszym roku swojej działalności pogotowie interweniowało 496 razy, a w drugim roku (1892) już 1352 razy.

W roku 1896 opublikowany został regulamin służbowy, w którym uregulowane zostały zasady pracy pogotowia i obowiązki dyżurnych. Choć spisane archaicznym dla nas, współczesnych, językiem i pomimo ogromnego rozwoju technologii, przepisy te można z powodzeniem wykorzystać w obecnych organizacjach ratowniczych.

„Porady lekarskiej udzielać ani zapisywać recept na stacyi nie wolno, gdyż czynność pogotowia ogranicza się tylko do nagłych przypadków. Także nie wolno zmieniać opatrunków lub dawać choremu potrzebne do tego rzeczy aby sobie sam mógł zmienić”. 

„Jeśli katastrofa wydarzy się nie w mieście, ale gdzieś dalej, to pogotowie nie ma prawa opuszczać stacyi (…). W takim razie organizuje się drugie wzmocnione pogotowie i wyrusza na miejsce katastrofy, zabierając ze sobą, co tylko potrzebnem być może” 

„Zachowanie się dyżurnych winno być spokojne, szczególniej w porze nocnej: a więc śmiechy, krzyki, kłótnie nawet zbyt głośne rozmowy: wychylanie się z okien, gra na instrumentach i śpiewy są wzbronione”

Lata 1903 i 1904 to początki profesjonalnego podejścia do ratownictwa medycznego. Od roku 1903 ochotnicy przechodzili kursy pierwszej pomocy, zakończone egzaminem oraz dyplomem. Rok 1904 był natomiast przełomowy, ponieważ ochotnikom zaczęto płacić za dyżury. Stacja zaczęła się też tak bardzo rozrastać, że zatrudniono administratora, który zajmował się sprawami organizacyjnymi oraz zaopatrzeniem w leki, narzędzia i środki opatrunkowe, opał oraz pokarm dla koni.

W roku 1908 liczba interwencji wyniosła już 2617. Pogotowie dysponowało czterema ambulansami konnymi, lektyką na gumowych kołach, składanym fotelem, czterema parami noszy i siedmioma kuframi wyjazdowymi. Już na samym początku swojej pracy, krakowskie pogotowie zobowiązane zostało do zadań, które obecnie nazwalibyśmy „zabezpieczeniem imprez masowych”. Regulamin zaznacza: „Stanowisko pierwszej pomocy urządza pogotowie, jeśli wyrusza tam, gdzie wprawdzie wypadku nie ma, ale gdzie o takowy łatwo, a więc: do pożaru, do teatru, cyrku, na wyścigi itp.” Jednym z pierwszych sprawdzianów tej umiejętności były urządzone w Krakowie w roku 1910 obchody 500-lecia bitwy pod Grunwaldem, kiedy to pogotowiu zlecono utworzenie sieci punktów pierwszej pomocy.

I-fot.4